Porządek rzeczy

Dodano 25 sierpnia 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Jestem psiarą. Kot pojawił się u mnie znienacka i podstępnie, dostałam go na Mikołaja razem z karmą, poidełkiem, krytą kuwetą, ekologicznym żwirkiem i książeczką zdrowia. Broniłam się, ale bezradność maleństwa wzięła górę nad rozsądkiem. Kot okazał się być nieśmiałym, małomównym i melancholijnym introwertykiem. Kilka miesięcy zdobywałam jego zaufanie. Zdany tylko na moje towarzystwo wyrastał na odpowiedzialnego, zrównoważonego i dobrze ułożonego psa a aportowanie piłeczek opanował do perfekcji. Kiedy zobaczyłam, jak śpi na stole w kuchni przytulony do bochenka chleba, postanowiłam, sama sobą zaskoczona, położyć kres jego sieroctwu. Tak znalazło się u nas sześciotygodniowe niepozorne kocię, wygięło wątły grzbiecik w łuk, przeszło do natychmiastowego ataku i przejęło władzę w kuwecie i w domu. Maluch, przeciwieństwo pierwszego kota – odważny, pozbawiony zahamowań, dynamiczny i towarzyski – przywraca teraz dorosłemu kotu jego kocią tożsamość. Strzępi się fotel, wyjada się masło z kanapek i fikają się koziołki w wannie, doniczki pospadały już z okien a kubki ze stołu. Wraca naturalny porządek rzeczy. 

 

Biopsja

Dodano 20 sierpnia 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Czekam na wynik biopsji i umieram ze strachu, podobnie jak kilkanaście osób z paniką w oczach, tylko że te osoby ktoś trzyma za rękę, albo chociaż z nimi przyszedł, nieważne, nagle z końca korytarza pada pytanie: – „A czy ja do tego USG biustu to mam być na czczo i mieć wypełniony pęcherz?”

Nie chichraj się, bo się dochichrasz.

 

Winogrona

Dodano 14 sierpnia 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Wchodzę na podwórko kamienicy na Poselskiej*, wyjadając zielone winogrona z papierowej torby. Szukam inspiracji. Pasek od aparatu fotograficznego wrzyna mi się w ramię. Rozglądam się. W odległości paru metrów jakiś mężczyzna zarzuca sznur na rynnę. Na jednym końcu wiąże pętlę, drugi koniec przywiązuje do śruby mocującej rurę odpływową rynny. Odchodzi gdzieś na chwilę. Wraca z krzesłem. Zauważa mnie. Podchodzę niepewnie i wyciągam w jego kierunku papierową torbę z zielonymi winogronami. Nie reaguje. Mierzymy się wzrokiem. – To się nie uda. Przecież nikt nawet nie zauważy, gdy w tej myszowatej koszuli i myszowatych spodniach zawiśnie pan na tle tej myszowatej ściany – mówię, a winogrona pękają pod naciskiem moich roztrzęsionych palców. Mężczyzna spogląda na sznur, ścianę, koszulę i spodnie. A potem na spodnie, koszulę, ścianę i sznur. Powoli odwiązuje sznur i zwija go na przedramieniu, zabiera krzesło i odchodzi. Mokry papier rozrywa się, winogrona upadają na chodnik.

* w Krakowie

 

Domek

Dodano 9 sierpnia 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Odkryłam go przypadkiem kilka lat temu podczas spaceru z psem. Wtedy nie obrastało go dzikie wino i nie otaczały zadbane altany działkowiczów, obok nie tłukł się jeszcze szybki tramwaj a szerokość ulicy nie dzieliła od placu targowego zwanego Manhattanem. Nie miał altany ani okien, został zbity z drzwi. Na każdą z czterech ścian składały się dwie futryny i dwoje drzwi, a każde drzwi były inne: 8 kolorów, 8 klamek, 8 zamków. Do ośmiorga drzwi nie prowadziło osiem ścieżek. Nie siedem, nie sześć, nie pięć. Nie cztery. Ani trzy, ani dwie. Ani jedna. Pewnego dnia ktoś zamalował domek na zielono. Odtąd go omijam. Tak, wiem, kiedyś wiatr otworzy któreś drzwi i z tajemniczego wnętrza wypadnie wiadro na deszczówkę i szpadel.

 

Proszony obiad

Dodano 3 sierpnia 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Proszony obiad. Zalega niezręczna cisza. Pod stołem kundel dobiera się do mojej łydki w niedwuznacznych zamiarach. I co teraz? Sytuację próbuje ratować nestorka rodziny. Omiata gości spłoszonym wzrokiem, pochyla głowę nad moim talerzem i raz kozie śmierć! – Mam łupież! – oznajmia. Co za ulga… Sytuacja opanowana. Wszyscy wracają do zrazów z kaszą. Kundel do mojej łydki. Niedziela…

 

Sen zawsze ten sam

Dodano 1 sierpnia 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Gdy ma mi się coś stać

zawsze śni mi się ten sam sen.

W śnie zawsze tym samym

szukam mężczyzny tego samego od zawsze.

Szukam go żeby się pożegnać.

Nigdzie go nie ma.

 

Opowiedziałam sen zawsze ten sam

mężczyźnie temu samemu od zawsze.

Wysłuchał.

Nie stało się nic.

 

Nic się nie stało.

 

Nocne czuwanie

Dodano 26 lipca 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

dla Ireny

Czekali, podekscytowani, już od zmroku. W ciemności, żeby nie przeszkadzać. Ukradkiem, co kilkanaście minut zapalali latarkę i sprawdzali. Około drugiej w nocy przerwali czuwanie – STAŁO SIĘ! – i rozpoczęli adorację przy błysku flesza i powitalnym szampanie, jak każdego roku w tę jedną, jedyną noc. Radość nie trwała długo a o świcie było po wszystkim – rano w skrzynce mailowej znalazłam nieaktualne już fotografie olśniewającego kwiatostanu dość pospolicie wyglądającego cereusa, mam je gdzieś jeszcze w czeluściach komputera, poszukać?

 

Aspargin

Dodano 21 lipca 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Niedaleko domu, w którym mieszkam jest apteka, a w tej aptece jest aptekarz, a ten aptekarz ma rozbrajający nawyk pakowania lekarstw – dotąd układa pudełeczka obok siebie i w tylu wariantach, aż zbudują regularny prostopadłościan, który on potem bez pośpiechu obwodzi gumką recepturką w dwóch kierunkach. Tak mnie to bawi, że dokupiłam aspargin, żeby mu się ten domek zadaszył.

 

Starokawalerstwo

Dodano 16 lipca 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

- Mój syn gorzknieje w starokawalerstwie. Coś trzeba z tym zrobić.

(tu wymowne spojrzenie oczu intensywnie niebieskich w oczy brązowe, intensywnie moje)

- Ekhm…

 

Druga strona

Dodano 10 lipca 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Naprzeciw domu, po drugiej stronie drogi, stała figura Matki Boskiej, a przed nią dwa okazałe bzy. W tych bzach mieliśmy kryjówkę. W niej poznawaliśmy tajniki tekturowego Mózgu Elektronowego. Mózg miał imponującą wiedzę, wymienne plansze z pytaniami i odpowiedziami, płaską baterię, żaróweczkę i dwie elektrody na końcu krótkich przewodów. Błysk żaróweczki nagradzał prawidłową odpowiedź. Ale wystarczyło delikatnie unieść obudowę Mózgu i zajrzeć pod spód, by zorientować się, że wiedza to podejrzana sprawa – miedziane druciki, niezależnie od pytania, prowadziły zawsze do tego samego miejsca z odpowiedzią! To wyjaśniało raz na zawsze dlaczego Ankara była stolicą Turcji, a Tirana stolicą Albanii, a nie na odwrót. Nasze rozczarowanie Mózgiem nie miało granic – oszukał nas… Nic nie wiedział. Za niebieskimi plecami Matki Boskiej rosły wysokie żółte kwiaty o kruchych łodygach i cierpkim zapachu. Rwaliśmy je spod kapliczki i zanosiliśmy mamie do domu. Matka Boska Okradziona odprowadzała nas wzrokiem do drzwi… Wiedziała?