Dom

Dodano 21 lipca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Tu sztućce leżą na stole i sterczą z kupra kury z brązu, będąc za każdym razem na właściwym miejscu. We wrzątku w szklanym dzbanku rozkwitają nagietki. Pachnie lazania i domowe wino. Rozwiązują się języki, lęgną anegdoty, zabliźniają rany. Nie chce się odjeżdżać. Domu się nie zostawia. 

 

Apetyt

Dodano 16 lipca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Jabłko ukiszone w kapuście z marchewką i kminkiem, twarożek ze świeżymi listkami mięty, opieńki smażone na maśle i kromka chleba, kompot z suszu z goździkiem, zabielana zupa szczawiowa z jajkiem i grzankami w kostkach, gorące bliny z kuchni polowej przed wejściem do Ermitażu zimą 1978 roku, ćwiartki pieczarek w białym barszczu z ziemniakami, herbata Ridgway z Pewexu (jedna saszetka 4 centy) pita na Świnicy, spalony od spodu i jeszcze ciepły placek ze śliwkami zabrany na spacer z psem… i ogromny apetyt. Na życie. Tak, tak. Tak było.

 

Słowa

Dodano 10 lipca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Są słowa, których nie używam. Paskudnie brzmią i tak samo wyglądają. Listę otwiera słowo GDYŻ. Myślałam, że nic nie usprawiedliwia jego fonetycznego i wizualnego istnienia, dopóki nie natknęłam się na jedno, jedyne jak dotąd zdanie, które uwierzytelnia konieczność użycia tego słowa:

„Uprzejmie proszę o talon na Fiata 126 p, gdyż nie mam.”*

A jednak! 

* podanie z czasów realnego socjalizmu napisane przez znanego i cenionego aktora 

 

Reisefieber

Dodano 1 lipca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Interesuje mnie powrót do rudymentów – lapidarność przekazu, naturalność gestu i sensualność zapisu samego w sobie. Rysuję nożem na piasku, ażurem rozdartego papieru, światłem sączącym się przez pargamin. Oswajam iluzoryczne lądy – nie anektuję ich, nie nazywam, nie zamieszkuję. Nie stawiam swoich warunków ani swoich mebli. Bo i po co? Moje labirynty są zapisem powszednich rytuałów, tych dopełnionych i tych zaniechanych, zapisem codziennej dreptaniny, z której uparcie nic nie wynika, zapisem mijania się o krok. Ani do iluminacji nie prowadzą, ani pułapką nie są. W każdej chwili można do nich wejść i w każdej chwili je opuścić. Raj dla outsiderów? Być może. Raj dla mnie.

 

DSCN0429

DSCN0421

DSCN0843

DSCN0163

 

Lato 2017

Dodano 27 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Stało się. Kolejne wydarzenie utwierdza mnie w przekonaniu, że bycie zbędną otwiera jednak przestrzeń wolności; to gorzka wolność, ale nie bądźmy drobiazgowi, trochę klasy można w sobie odnaleźć i w tych okolicznościach przyrody, a lato mamy przepiękne… czyż nie?

 

Ocean *

Dodano 24 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Stoję w pustym, białym, sterylnie czystym, niezamieszkałym domu. Z przedpokoju widzę wszystkie okna w czterech pokojach i w kuchni. W każdym oknie ten sam widok: ocean. Srebrzystobiały. Jak atłas. Wypatruję gołębia z gałązką oliwną. Nie nadlatuje. Powietrze nieruchomieje wraz ze mną. 

sen

 

Sen o rzece

Dodano 20 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Rzeka płytko rozlana, figlarna. Zamiast cieku wodnego ruchomy piasek, lśniący jak po zawerniksowaniu. Zanurzam w nim ręce. „Rzeki niech klaszczą w dłonie”…*

Ksiąga Psalmów (Ps 98)

 

Obrazek

Dodano 15 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

dla Polewków

Zaraz za progiem zdjęłam sandały by sprawić przyjemność podeszwom stóp. Chwilę później siedziałam przy drewnianym stole pod belką stropową z napisem POKÓJ TEMU DOMOWI ANNO DOMINI 1897 i rozglądałam się po przestronnym wnętrzu. W tym domu nic nie łasiło się do gościa, ani kanapa, ani kot, ani szarlotka – toczyło się codzienne życie, dzwonił telefon, przypalała się lazania, ktoś wchodził, ktoś wychodził, kogoś bolał ząb – a jednak ten dom był niezwykły. Ten dom zobowiązywał i nobilitował. Byłam w nim nieobecna i ta konstatacja nieoczekiwanie sprawiła mi przykrość. Po powrocie do Krakowa odnalazłam swój maleńki obrazek olejny przedstawiający okno w błękitnej futrynie przeprostopadlonej* na krzyż. Krawędzie obrazka szczelnie domykały okno. PREZENT DLA DOMU – napisałam na odwrocie. Gdy odjeżdżałam stamtąd po raz kolejny, pomiędzy dwoma oknami o niebieskich futrynach tkwiło małe, błękitne okienko. Jestem już tam obecna. 

 

DSC_1332

fot. Józek Polewka

* neologizm uczniowski:”symetralna to prosta przeprostopadlona przez środek odcinka” :-)

 

Mowy nie ma

Dodano 10 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

- Daj mi radę.

- Nie dam rady.

- To nic do mnie nie mów.

- Mowy nie ma.

 

Berek

Dodano 3 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Pada deszcz. Dwanaście młodych srok bawi się w berka na dachu naprzeciw mojego okna – dziobnięta ustawia się na końcu kolejki, dziobiąca zajmuje jej miejsce – fruną niezdarnie pod wiatr, by po chwili dać mu się ponieść. Ptasia zabawa zdaje się nie mieć końca. „Taki deszcz to najpierw powinien zapukać do drzwi i powiedzieć: dzień dobry, proszę zabrać pościel z balkonu, bo będę padał” – marudzi moja matka.