Huragan Ksawery

Dodano 8 października 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Jest plus 10 stopni, ostre słońce i silny wiatr, i obłoki jak u El Greca nad Toledo. A na balkonie ostatniego piętra bloku naprzeciw, na malutkim stołeczku siedzą sobie na kolanach młodzi ludzie, chyba małżeństwo. Ona jest drobniutka, ma króciuteńkie złote włosy, on jest szczupłym, brunetem. Pozapinali na sobie guziki jednego swetra i bawią się cieniami, jakie ich splecione ręce rzucają na ścianę pod doniczkami z wrzosem… Co teraz? Niespłacone kredyty, mobbing w pracy, despotyczni rodzice, wścibscy sąsiedzi, huragan Ksawery? Niedoczekanie wasze. Im nic się nie stanie. 

 

 

On i Ona *

Dodano 27 września 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

On i Ona zwierzają się sobie z poczucia wewnętrznego głodu. Godzinami, ramię w ramię, przesiadują przy kawiarnianym stoliku, ogrzewając w dłoniach kolejną herbatę. Mówiąc patrzą przed siebie, odwróceni plecami do drzwi. Piszę o nich scenariusz. Z rozmowy z reżyserem dowiaduję się, nie bez zdziwienia, że napisałam fabułę o Wielkim Nieobecnym. Ja?! O kim?! Nie rozumiem. Budzę się. Zapisuję, co zapamiętałam. Zasypiam. Śnię sprostowanie. Jestem na premierze teatralnej. To moja sztuka. Na scenie On i Ona zwierzają się sobie z poczucia wewnętrznego głodu. Tkwią przy stoliku, ramię w ramię, rozmawiają odwróceni od drzwi. Herbaty już nie ma. Wypili, wystygłą, w II akcie. Akt III. Ostatni. Napięcie na widowni rośnie. Fotele trzeszczą. Publiczność wierci się niespokojnie, szemrze, porozumiewa półgłosem, jednoczy w oczekiwaniu. Zniecierpliwiony głos woła: -”No niechże im to ktoś wreszcie powie!” Odwracam głowę, szukając autora tych słów i widzę desperację, z jaką publiczność wpatruje się w drzwi w kącie sceny**. Klamka nie poruszy się jednak – nikt nie wejdzie, nie powie im jak bardzo się kochają, nie dowiedzą się nigdy. Kurtyna opada. Publiczność nie podnosi się z miejsc.

* sen we śnie we śnie

** scena rządzi się swoimi prawami, w drzwiach z lewej strony można by pokładać jeszcze jakieś nadzieje… (patrz: Rudolf Arnheim – „Sztuka i percepcja wzrokowa”)

 

Emerytura

Dodano 27 lipca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Nie spieszyć się z niczym.

Nigdy. Nigdzie. Z nikim.

Patrzeć na obłoki jak płyną i płyną.

Ptaków o świcie słuchać a wieczorem Bacha.

Zachwycać się pilnie.

W skupieniu. Żarliwie.

Tak mi dopomóż ZUS i wszyscy święci.

(inwokacja inspirowana serią traumatycznych wizyt w ZUS-ie) 

 

Dom

Dodano 21 lipca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Tu sztućce leżą na stole i sterczą z kupra kury z brązu, będąc za każdym razem na właściwym miejscu. We wrzątku w szklanym dzbanku rozkwitają nagietki. Pachnie lazania i domowe wino. Rozwiązują się języki, lęgną anegdoty, zabliźniają rany. Nie chce się odjeżdżać. Domu się nie zostawia. 

 

Apetyt

Dodano 16 lipca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Jabłko ukiszone w kapuście z marchewką i kminkiem, twarożek ze świeżymi listkami mięty, opieńki smażone na maśle i kromka chleba, kompot z suszu z goździkiem, zabielana zupa szczawiowa z jajkiem i grzankami w kostkach, gorące bliny z kuchni polowej przed wejściem do Ermitażu zimą 1978 roku, ćwiartki pieczarek w białym barszczu z ziemniakami, herbata Ridgway z Pewexu (jedna saszetka 4 centy) pita na Świnicy, spalony od spodu i jeszcze ciepły placek ze śliwkami zabrany na spacer z psem… i ogromny apetyt. Na życie. Tak, tak. Tak było.

 

Słowa

Dodano 10 lipca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Są słowa, których nie używam. Paskudnie brzmią i tak samo wyglądają. Listę otwiera słowo GDYŻ. Myślałam, że nic nie usprawiedliwia jego fonetycznego i wizualnego istnienia, dopóki nie natknęłam się na jedno, jedyne jak dotąd zdanie, które uwierzytelnia konieczność użycia tego słowa:

„Uprzejmie proszę o talon na Fiata 126 p, gdyż nie mam.”*

A jednak! 

* podanie z czasów realnego socjalizmu napisane przez znanego i cenionego aktora 

 

Lato 2017

Dodano 27 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Stało się. Kolejne wydarzenie utwierdza mnie w przekonaniu, że bycie zbędną otwiera jednak przestrzeń wolności; to gorzka wolność, ale nie bądźmy drobiazgowi, trochę klasy można w sobie odnaleźć i w tych okolicznościach przyrody, a lato mamy przepiękne… czyż nie?

 

Ocean *

Dodano 24 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Stoję w pustym, białym, sterylnie czystym, niezamieszkałym domu. Z przedpokoju widzę wszystkie okna w czterech pokojach i w kuchni. W każdym oknie ten sam widok: ocean. Srebrzystobiały. Jak atłas. Wypatruję gołębia z gałązką oliwną. Nie nadlatuje. Powietrze nieruchomieje wraz ze mną. 

sen

 

Sen o rzece

Dodano 20 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Rzeka płytko rozlana, figlarna. Zamiast cieku wodnego ruchomy piasek, lśniący jak po zawerniksowaniu. Zanurzam w nim ręce. „Rzeki niech klaszczą w dłonie”…*

Ksiąga Psalmów (Ps 98)

 

Obrazek

Dodano 15 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

dla Polewków

Zaraz za progiem zdjęłam sandały by sprawić przyjemność podeszwom stóp. Chwilę później siedziałam przy drewnianym stole pod belką stropową z napisem POKÓJ TEMU DOMOWI ANNO DOMINI 1897 i rozglądałam się po przestronnym wnętrzu. W tym domu nic nie łasiło się do gościa, ani kanapa, ani kot, ani szarlotka – toczyło się codzienne życie, dzwonił telefon, przypalała się lazania, ktoś wchodził, ktoś wychodził, kogoś bolał ząb – a jednak ten dom był niezwykły. Ten dom zobowiązywał i nobilitował. Byłam w nim nieobecna i ta konstatacja nieoczekiwanie sprawiła mi przykrość. Po powrocie do Krakowa odnalazłam swój maleńki obrazek olejny przedstawiający okno w błękitnej futrynie przeprostopadlonej* na krzyż. Krawędzie obrazka szczelnie domykały okno. PREZENT DLA DOMU – napisałam na odwrocie. Gdy odjeżdżałam stamtąd po raz kolejny, pomiędzy dwoma oknami o niebieskich futrynach tkwiło małe, błękitne okienko. Jestem już tam obecna. 

* neologizm uczniowski:”symetralna to prosta przeprostopadlona przez środek odcinka” :-)