Emerytura

Dodano 18 lutego 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Nie spieszyć się z niczym. Nigdy. Nigdzie. Z nikim. Patrzeć na obłoki, jak płyną i płyną. Ptaków o świcie słuchać a wieczorem Bacha. Zachwycać się pilnie. W skupieniu. Żarliwie. 

Tak mi dopomóż ZUS i wszyscy święci. 

(inwokacja zainspirowana traumatyczną wizytą w ZUS-ie)

 

Idę do dentysty

Dodano 16 lutego 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Bezkresne pole intensywnie pachnącego rzepaku, cienka ścieżka pośrodku jaskrawożółtego wzgórza, na ścieżce drobniutka kilkuletnia dziewczynka z bolącym mleczakiem w drodze do dentysty – to ja. Nie pamiętam już dlaczego szłam sama, pamiętam natomiast, że się bałam, choć nigdy wcześniej u dentysty nie byłam. Powiem, że gdy przyszłam, to drzwi były zamknięte – wymyśliłam naprędce ze strachu – i wrócę do domu. Ale gdy dotarłam do dentysty, drzwi nie były zamknięte – to poczekam, aż będą, wtedy nie skłamię, nie wolno kłamać… Nie miałam jeszcze zegarka i nie wiedziałam, która godzina, więc czekałam, aż dentysta zamknie gabinet. Prawie się udało – dentysta okazał się być dentystką, z ręką na klamce odwróciła się i zobaczyła moją opuchniętą buzię… – A ty co tu robisz, dziecko? – zapytała, i posadziła mnie na fotelu, i kazała otworzyć usta, i zanim zamknęłam oczy zobaczyłam, że coś chowa przede mną za plecami… W drodze powrotnej już mi niestraszny był ani rzepak, ani dziwny opuszczony dom z jednym oknem. W tym oknie zobaczyłam zachwycającą papierową laleczkę i o niczym innym już nie myślałam.

 

Szczęście

Dodano 11 lutego 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

-”Jestem szczęśliwa. Pławię się w szczęściu. Wy nie macie tak?”

 

Halka

Dodano 6 lutego 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Moja matka, w głąb szafy: – Halka, przyznaj się, gdzie jesteś?

(Ukrywa się. Halki tak mają.)

 

Patrzę na moją Matkę

Dodano 2 lutego 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Patrzę na moją matkę, a ona przed siebie, w dal. Patrzę jak zatraca się w tym patrzeniu swoim. Widzi coraz mniej i niewiele słyszy, nie czuje zapachów, nie osłania oczu od słońca z balkonu, jakby już nic nie mogło jej zrobić krzywdy.

***

Jak to będzie, gdy nadejdzie czas, by żegnać się z obłokami, z drzewami i ptakami, z kwiatami i z psami? Nie, z psami nie. Tylko nie z psami. Nie z psami…

 

Spacer z Gają

Dodano 28 stycznia 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Spacerując z Gają* zobaczyłam biegnące do nas ogromne psisko. Za psiskiem truchtała pańcia, wołając: NIECH PANI UWAŻA, BO PRĘDKOŚĆ RAZY MASA TO SIŁA!** 

* seter irlandzki autorki

** wiem, wzór trochę na siłę :-)

 

Mail od Zosi

Dodano 26 stycznia 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

„Akurat niskie słońce 2 razy tak oświetliło wodę, że można było w niej łapać świetlne zajączki”. Są takie zdania, do których nie sposób się nie uśmiechnąć. Dwa razy.

 

Zegarek

Dodano 19 stycznia 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

- Kocham Matyldę, bo ma piękne włosy i ciało – mówi. – A pani ma ładny zegarek – dodaje po chwili z właściwym dziecku okrucieństwem. Podarowałam mu ten zegarek. Teraz nie mam włosów, ciała i zegarka. Nic nie mam.

 

Macewa

Dodano 12 stycznia 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

pierwszy budynek za wiaduktem i łukiem ulicy, z klatki schodowej pół piętra w dół i prosto przed siebie, w dwóch trzecich cmentarza* w prawo, pięćdziesiąt metrów dalej należy się zatrzymać i wykonać ćwierćobrót w lewo, to tu: dolna połowa rozbitej macewy tkwi wśród innych nagrobków, a górna wrośnięta w drzewo i zabliźniona z pniem unosi się dwa metry wyżej, ponad poziomem cmentarza i naturalnym porządkiem rzeczy

(czy dzieło sztuki może zamanifestować się samoistnie?)

* Kraków, ul. Miodowa, dawno temu

 

Ramiona wynajmę*

Dodano 6 stycznia 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Siedzę przy stole w pokoju nauczycielskim i bezmyślnie przeglądam ogłoszenia drobne w gazecie. Sporządzam z nich harmonijki i wachlarze, wachlarze i harmonijki. Składam i rozkładam. Na środku nieodmiennie widnieje:

Ramiona wynajmę, Komorowskiego 15/7, oficyna, I piętro, godz. 16-18, 10 minut 5 zł.

Cóż, odrobina ludzkiego ciepła pewnie by mi nie zaszkodziła? Na erotyczną kryptoreklamę to nie wygląda… Niech obejmą mnie w płaszczu, berecie, z plecakiem. Postanawiam tam pójść. Ale w poniedziałek wychodzę za wcześnie z pracy, we wtorek nie mam odwagi, środy szkoda, czwartek? może jeszcze nie ten, piątek – idę. Odnajduję bramę i podwórko a na nim kilkadziesiąt milczących, nieatrakcyjnych osób. Kolejka sięga pierwszego piętra. Jestem ostatnia. Po chwili przedostatnia. Jakaś kobieta dziobie mnie palcem w plecy i pyta, czy nie zamieniłabym się z nią miejscami, bo ona dojeżdża z Kołobrzegu, no bo Ramiona dobrze jej robią, policzyła sobie wszystkich, pomnożyła przez 10 minut i wyszło jej, że gdybym się zgodziła, to ona jeszcze zdążyłaby na pociąg do domu. No to się zgadzam. Kolejka topnieje. Kobieta z Kołobrzegu wchodzi. Po dziesięciu minutach wychodzi. Godzina osiemnasta. Ramiona już nie ordynują. Wracam jakiś czas później. Kobieta z Kołobrzegu też jest. Skubie suchą drożdżówkę.

*sen