Zegarek

Dodano 19 stycznia 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

- Kocham Matyldę, bo ma piękne włosy i ciało – mówi. – A pani ma ładny zegarek – dodaje po chwili z właściwym dziecku okrucieństwem. Podarowałam mu ten zegarek. Teraz nie mam włosów, ciała i zegarka. Nic nie mam.

 

Macewa

Dodano 12 stycznia 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

pierwszy budynek za wiaduktem i łukiem ulicy, z klatki schodowej pół piętra w dół i prosto przed siebie, w dwóch trzecich cmentarza* w prawo, pięćdziesiąt metrów dalej należy się zatrzymać i wykonać ćwierćobrót w lewo, to tu: dolna połowa rozbitej macewy tkwi wśród innych nagrobków, a górna wrośnięta w drzewo i zabliźniona z pniem unosi się dwa metry wyżej, ponad poziomem cmentarza i naturalnym porządkiem rzeczy

(czy dzieło sztuki może zamanifestować się samoistnie?)

* Kraków, ul. Miodowa, dawno temu

 

Ramiona wynajmę*

Dodano 6 stycznia 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Siedzę przy stole w pokoju nauczycielskim i bezmyślnie przeglądam ogłoszenia drobne w gazecie. Sporządzam z nich harmonijki i wachlarze, wachlarze i harmonijki. Składam i rozkładam. Na środku nieodmiennie widnieje:

Ramiona wynajmę, Komorowskiego 15/7, oficyna, I piętro, godz. 16-18, 10 minut 5 zł.

Cóż, odrobina ludzkiego ciepła pewnie by mi nie zaszkodziła? Na erotyczną kryptoreklamę to nie wygląda… Niech obejmą mnie w płaszczu, berecie, z plecakiem. Postanawiam tam pójść. Ale w poniedziałek wychodzę za wcześnie z pracy, we wtorek nie mam odwagi, środy szkoda, czwartek? może jeszcze nie ten, piątek – idę. Odnajduję bramę i podwórko a na nim kilkadziesiąt milczących, nieatrakcyjnych osób. Kolejka sięga pierwszego piętra. Jestem ostatnia. Po chwili przedostatnia. Jakaś kobieta dziobie mnie palcem w plecy i pyta, czy nie zamieniłabym się z nią miejscami, bo ona dojeżdża z Kołobrzegu, no bo Ramiona dobrze jej robią, policzyła sobie wszystkich, pomnożyła przez 10 minut i wyszło jej, że gdybym się zgodziła, to ona jeszcze zdążyłaby na pociąg do domu. No to się zgadzam. Kolejka topnieje. Kobieta z Kołobrzegu wchodzi. Po dziesięciu minutach wychodzi. Godzina osiemnasta. Ramiona już nie ordynują. Wracam jakiś czas później. Kobieta z Kołobrzegu też jest. Skubie suchą drożdżówkę.

*sen

 

Destrukty

Dodano 30 grudnia 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Dwa pierwsze znalazłam, gdy porządkowałam szkolną pracownię. Następnego dnia pokazałam je dzieciom na otwartej dłoni. - Zbieram. - Tooo? – zapytały dzieci, patrząc z niedowierzaniem na obustronnie zastrugane i zarysowane do cna, dwucentymetrowej długości ołówki, szary i bladoniebieski. - Dlaczego? – Bo wzruszające są. Bo wiele przeszły. Bo piękne same w sobie… Parę dni później pojawił się pierwszy z doniesionych ołówków. Potem drugi i trzeci. Bywały dni, gdy dzieci przynosiły mi od razu kilka: były i ogryzione, i połamane, ubrudzone tuszem i farbami, pochlapane gipsem, z kolorowymi śladami linii papilarnych, ze zgniecioną metalową skuwką na gumkę do mazania szarą lub różową, albo z ogonkiem ze sznurka, którym ołówek był do czegoś przywiązany, jednostronnie i dwustronnie zastrugane, z białym kołnierzykiem od temperówki lub ze śladami nieudolnego strugania nożem, bez grafitu, takie ze złuszczającym się nadrukiem, dobrze lub źle traktowane, gdzieś znalezione, albo dopiero co osobiście zarysowane na śmierć przez ofiarodawcę. Przez dwa lata dzieci uzbierały dla mnie kilkaset ołówkowych destruktów. Wszystkie są wzruszające. Przy dokładniejszych oględzinach można jednak dostrzec, że kilka z nich nosi ślady parokrotnego skracania życia i zacierania śladów zbrodni – młodość niecierpliwa jest, czeka poklasku – te wzruszają szczególnie.

 

Inwentaryzacja

Dodano 26 grudnia 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Bardzo zagraniczna cynfolia z czekolady,

rozjechane blaszane opakowanie kremu NIVEA (płaskie jak opłatek),

medalik (cynowy),

cekin,

kilkadziesiąt asów pik,

obrzydliwy gumowy chrabąszcz z rozdygotanymi odnóżami (żadnego nie brak),

guzik od munduru żołnierza Jego Cesarskiej Mości,

dwa odważniki jubilerskie (kradzione),

zmęczony papierek odwinięty z marnego karmelka,

blaszane pudełeczko z wieżą kościelną, górującą nad miasteczkiem

(w niedzielnej słonecznej gali)

namalowanym na wieczku,

grosik,

kamyków niedużo,

korpusik lalki z bakelitu,

wzgardzone przez żonę biedniutkie kolczyki z granatami,

muszle wysypane z torebki po cukrze-pudrze

i klucze, na których nie można gwizdać (szkoda).

Rekwizytornia sroki – złodziejki.*

***

To samo tekturowe pudełko.

Ta sama romantyczna zawartość.

I rachmistrz ten sam po latach.

A w rekwizytorni destrukty tandetne,

choć niczego nie brak prócz rekwizytora.

Inwentaryzacja.

Zamknięte.

 

*fragment tekstu autorki do katalogu pewnej wystawy, 1989 r.

 

Madonna z Dzieciątkiem

Dodano 23 grudnia 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Stareńka mama Teresy, patrząc na mój obraz* przedstawiający Madonnę z Dzieciątkiem, upewnia się: – To chłopczyk?

*kopia, olej na desce, barok śląski

 

Rekwizytornia

Dodano 15 grudnia 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Uczniowie posprzątali rekwizytornię szkolną. Półki opatrzyli etykietami, na którejś z nich: „NOGI I OBUWIE (jedna ręka)”.

Niech już się staną ferie! :-)

 

Blizna

Dodano 8 grudnia 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Kiedy byłam dzieckiem znalazłam na śniegu białego gołębia.

Biały gołąb nie mógł latać.

Ktoś pozszywał mu białą nicią białe pióra.

Wyprułam nici, uwolniłam skrzydła, gołąb odleciał.

Długo bolały mnie te wyjęte szwy.

Mam bliznę.

 

Psy

Dodano 2 grudnia 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Kiedyś na największym placu targowym w mieście pochyliłam się nad kobieciną, która sprzedawała kundelki z koszyka i wtedy znad moich pleców padło pytanie: -”Po czemu ci psi?” Wiem, to regionalizm. Ale usłyszałam personifikację. Psy są jej warte.

 

Kobiety

Dodano 29 listopada 2016, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

- Niektóre kobiety myślą.

- Nie?! Które?

 

(prawdziwa wymiana zdań w pewnym pokoju nauczycielskim)