Obrazek

Dodano 15 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

dla Polewków

Zaraz za progiem zdjęłam sandały by sprawić przyjemność podeszwom stóp. Chwilę później siedziałam przy drewnianym stole pod belką stropową z napisem POKÓJ TEMU DOMOWI ANNO DOMINI 1897 i rozglądałam się po przestronnym wnętrzu. W tym domu nic nie łasiło się do gościa, ani kanapa, ani kot, ani szarlotka – toczyło się codzienne życie, dzwonił telefon, przypalała się lazania, ktoś wchodził, ktoś wychodził, kogoś bolał ząb – a jednak ten dom był niezwykły. Ten dom zobowiązywał i nobilitował. Byłam w nim nieobecna i ta konstatacja nieoczekiwanie sprawiła mi przykrość. Po powrocie do Krakowa odnalazłam swój maleńki obrazek olejny przedstawiający okno w błękitnej futrynie przeprostopadlonej* na krzyż. Krawędzie obrazka szczelnie domykały okno. PREZENT DLA DOMU – napisałam na odwrocie. Gdy odjeżdżałam stamtąd po raz kolejny, pomiędzy dwoma oknami o niebieskich futrynach tkwiło małe, błękitne okienko. Jestem już tam obecna. 

 

DSC_1332

fot. Józek Polewka

* neologizm uczniowski:”symetralna to prosta przeprostopadlona przez środek odcinka” :-)

 

Mowy nie ma

Dodano 10 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

- Daj mi radę.

- Nie dam rady.

- To nic do mnie nie mów.

- Mowy nie ma.

 

Berek

Dodano 3 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Pada deszcz. Dwanaście młodych srok bawi się w berka na dachu naprzeciw mojego okna – dziobnięta ustawia się na końcu kolejki, dziobiąca zajmuje jej miejsce – fruną niezdarnie pod wiatr, by po chwili dać mu się ponieść. Ptasia zabawa zdaje się nie mieć końca. „Taki deszcz to najpierw powinien zapukać do drzwi i powiedzieć: dzień dobry, proszę zabrać pościel z balkonu, bo będę padał” – marudzi moja matka.

 

Jabłko

Dodano 1 czerwca 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Było błyszczące, intensywnie czerwone i pachnące. Kiedy wróciłam po przerwie do pracowni nadal tkwiło w martwej naturze. – To ono jeszcze jest? – zażartowałam sobie z uczniów. – Tylko z przodu – nie żartowali uczniowie. Tył jabłka cieszył już podniebienia uczniów słabej woli.

 

Buk *

Dodano 24 maja 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Wiosną rudzieje i lśni w słońcu jak sierść naszego psa. Matka sprawdza wtedy, co się u niego dzieje i pyta, czy boi się burzy – pies się bał. Mówię jej, że buki czerwonolistne nie boją się burz, ale do końca nie jestem tego pewna. Pod bukiem posadziłam przebiśniegi, one niczego się nie boją.

* drzewo dla upamiętnienia Gai (seter irlandzki autorki)

 

Poczta *

Dodano 19 maja 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Pani z okienka na poczcie wydaje mi list polecony i z pobłażliwą wyższością kobiety doświadczonej szepcze poufale: – „Drugą stroną listu nie przejmowałabym się”…

* sen straszny

 

Nie mam serca

Dodano 14 maja 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

- Weźmie go pan?

- Stary jest… Nie opłaca się naprawiać. Dam pani za niego 30 złotych.

- Ale ja nie chcę pieniędzy. Wie pan, nie mam serca go wyrzucić… Weźmie go pan?

- A pani myśli, że ja tu cmentarzysko starych zegarków mam?!

- Tak myślę. A nie ma pan?

- Mam… Mam.

 

Pani Ula

Dodano 9 maja 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Pani Ula: „Ale wczoraj było pięknie! Niebo zmieszało się z chmurami!” 

To proste jak na obrazku: jest Niebo, Powietrze i Ziemia*.

Do Ziemi należą drzewa, domy i ludzie.

Chmury, samoloty i ptaki należą do Powietrza.

A słońce?

Tu dzieci się wahają – połowę słońca ukrywają w Niebie, połowę odsłaniają w Powietrzu.

W kosmogonii dziecka Niebo nie zadaje się z chmurami. 

Pani Ula nie zaprząta sobie głowy kosmogonią.

Zadaje się z kim chce.

Namieszała!      

I było pięknie!

 

* to trzy poziome podziały na obrazkach dzieci: zielony na dole to „ziemia”, niebieski na górze to „niebo”, środkowy to „powietrze” (każde dziecko wie)

 

Nadinterpretacja

Dodano 4 maja 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Nadszedł z końca korytarza w białym kitlu z identyfikatorem, w prawej ręce trzymał wielką strzykawkę z długą igłą i żółtawą zawartością, w lewej jakieś papiery, pewnie dokumentację lekarską, i kiedy w popłochu zastanawialiśmy się komu, jak i skąd pobrał materiał do badań i czy jednak nie byłoby lepiej stąd uciec, on sprawdził coś w papierach, zatrzymał się przed drzwiami z napisem BIOPSJE, co było do przewidzenia, otworzył, podniósł strzykawkę i przystąpił do oliwienia zawiasów!

 

„Buty Koguty”

Dodano 1 maja 2017, w Bez kategorii, przez Krystyna Juszczak

Polecam :-)



Serdecznie pozdrawiam aktorów i realizatorów filmu : )